Leandro Paredes i Daler Kuzjajew o meczu w Tule.
Dodano | Autor Katarzyna Lewandowska | Komentarze
Leandro Paredes i Daler Kuzjajew o meczu w Tule.

Najbardziej bramkostrzelni pomocnicy Zenitu w tym sezonie i jednocześnie strzelcy bramek w wyjazdowym meczu z Arsienałem Tuła w 27. kolejce ligi rosyjskiej, podzielili się wrażeniami po spotkaniu. Warto przypomnieć, że zakończyło się ono remisem 3:3.

- Zacznijmy od przyjemnej części meczu. Mianowicie, o bramce, którą zdobyłeś z rzutu rożnego. Czy to było zaplanowane?

Leandro Paredes: Tak! Cieszę się, że wszystko potoczyło się zgodnie z planem.

- Wydaje mi się, że chciałeś zrobić już coś takiego w poprzednim meczu z Dynamem?

LP: Masz rację. Próbowałem zrobić to dwa razy, ale okazało się, że wyszło dopiero za trzecim razem, w Tule (śmiech).

-Powtórzenie tej sztuczki będzie trudniejsze. Nadal będziesz próbował?

LP: Oczywiste jest to, że nie tylko my poznajemy rywali, ale i oni nas obserwują. Następnym razem wykonanie rożnego w tak nieoczekiwany sposób będzie trudniejsze. Ale raz na jakiś czas spróbuję. Trzeba tylko natrafić na odpowiedni moment.

- Co sądzisz o meczu w Tule?

LP: Pozostał niesmak. Gra powinna zakończyć się na naszą korzyść, ale pozwoliliśmy rywalom na wyrównanie w końcowych minutach spotkania. To zawsze ujma. Ale w walce o Ligę Mistrzów wszystko jest w naszych rękach.

- Czyli wszystko rozstrzygnie się w nadchodzącym meczu przeciwko CSKA?

LP: Być może to decydujący mecz, w którym znowu wszystko zależy od nas samych. Mogę zapewnić, że będziemy ciężko trenować, żeby wyjść w niedzielę z odpowiednim nastawieniem. Zrobimy wszystko by wygrać.

- Nie jesteś zaskoczony, że Arsienał grał z Zenitem otwarty futbol?

LP: To bardzo dobrze, że w rosyjskiej lidze są drużyny, które nie boją się otworzyć w meczach z liderami. To świetne dla samego Arsienału. Ale zdaje sobie sprawę, że nie wszyscy przeciwnicy mogą sobie pozwolić na grę w ten sposób. Wiele zespołów w Rosji musi walczyć, żeby osiągnąć rezultat.

- Czego zabrakło, że nie wygraliście w Tule?

LP: Trzeba było po prostu dłużej przytrzymywać piłkę, grać więcej przez te kilka minut. Kto ma większe posiadanie ten kontroluje mecz. Zwłaszcza pod koniec, przy remisowym wyniku.

- Po meczu wszyscy zawodnicy Zenitu rozmawiali ciepło z Dziubą, prawda?

LP: A czemu nie? To dobry facet. Jako napastnik wykonał po prostu swoją robotę. To nie ma wpływu na relacje między graczami poza boiskiem.

- Po spotkaniu z fanami zacząłeś zdobywać bramki. Czy to przypadek czy miało to na Ciebie jakiś wpływ?

LP: Nie sądzę, że to wpłynęło na moją skuteczność, ale dodatkowa motywacja - to już inna sprawa. Wtedy kibice dali jasno do zrozumienia z czego są niezadowoleni, my staramy się uwzględnić te życzenia. Moim zdaniem po tym spotkaniu Zenit gra lepiej. Ale zobaczymy jak będzie dalej.

 

Daler Kuzjajew: Mam skrajne odczucia po tym meczu. Z jednej strony strzeliłem dwie, ładne bramki. Z drugiej,  to smutne, że to nie wystarczyły one do zwycięstwa. Ale nic nie jest stracone. Przed nami trzy ważne mecze, wciąż mamy szansę.

- Czy możesz powiedzieć coś więcej o zdobytych bramkach?

DK: Otrzymałem piłkę od Paredesa, zobaczyłem, że nikt mnie nie pilnuje i postanowiłem strzelić. Drugą strąciłem głową.

- Czy sądziłeś, że to już przesądziło o zwycięstwie?

DK: Tak, miałem takie myśli. Szkoda, że to jednak nie wystarczyło.

- Dlaczego zagrałeś dopiero w drugiej połowie? Nie jesteś gotowy do rozegrania pełnych 90 minut?

DK: Dużo mnie ominęło, nie grałem ponad miesiąc, trenowałem z ograniczeniami, dopiero od tygodnia pracuję z pełnym obciążeniem.

-Co Mancini powiedział w szatni?

DK: Rozmawiał indywidualnie z kilkoma piłkarzami, na analizę spotkania przyjdzie czas gdy emocje opadną.

- Jakie widzisz pozytywy po meczu z Tułą?

DK: Pokazaliśmy charakter i prowadziliśmy na trudnym terenie.

Powrót do listy